Katecheza XI – Prosimy…

 

W żartobliwej historyjce mąż mówi do żony: - Kochanie, zrób mi herbaty. Żona odpowiada: - A cudowne słówko! Na co mężczyzna: - Szybciutko… Czasem dosyć trudno nam o coś poprosić. Wydaje się, że to nie przystoi, bo prosić to uznać swoją zależność i niewystarczalność.

W liturgii Mszy Świętej jest taki moment gdy wszyscy prosimy. Ma to miejsce na zakończenie liturgii słowa. Zgromadzenie zanosi do Boga modlitwę błagalną, czyli wstawienniczą. Prosimy przede wszystkim o dobra powszechne dla całego Kościoła i dla świata. „Odmawiając modlitwę powszechną Kościół, wierzący niezachwianie w obcowanie świętych i swoje powszechne zadanie, występuje jako wielki orędownik ludzkości. Święty lud Boży wykonuje swoje powszechne kapłaństwo uczestnicząc w sakramentalny sposób w ofierze Mszy Świętej, a także odmawiając tę modlitwę, która ogarnia potrzeby całego świata. Chrześcijanie uczestniczący w liturgii nie mogą bowiem poprzestać na przedstawianiu Bogu swoich osobistych spraw. Ich serca muszą się otworzyć na potrzeby całego Kościoła i całej ludzkości” (Ogólne wprowadzenie do modlitwy powszechnej III.3). Dlatego używamy nazwy „modlitwa powszechna”, bo ogarnia wszystkie potrzeby.

Pierwsza wzmianka o takiej modlitwie znajduje się w Liście św. Pawła do Tymoteusza: „Zalecam więc przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi: za królów i za wszystkich sprawujących władze, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością. Jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1Tm 2,1-4). W starożytności odmawiano tę modlitwę po odesłaniu katechumenów, ponieważ tylko ludzie ochrzczeni i uczestniczący w kapłaństwie Chrystusa mogą w Nim i przez Niego wstawiać się za światem. Także obecnie ze swojej natury modlitwa ta należy do wiernych” (Tamże), choć nie oznacza to wcale, że odmawiają ją tylko świeccy zgromadzeni na Eucharystii. Ma ona wielką moc przez to, że jest modlitwą całego Kościoła.

Modlitwa powszechna odbywa się przy końcu liturgii słowa, ponieważ jest niejako owocem działania słowa Bożego w ludzkich sercach. Wierni pouczeni, pobudzeni i odnowieni przez słowo Pana stają do wspólnej modlitwy za potrzeby Kościoła i świata. „Jak komunia sakramentalna jest zakończeniem i szczytem udziału wiernych w liturgii eucharystycznej, tak modlitwa powszechna według starożytnych świadectw, jest zakończeniem i szczytem udziału wiernych w liturgii słowa” (Tamże IV.4). Jest ona jak węzeł łączący dwie części Mszy Świętej. Zamyka liturgię słowa, w której wspomina się cudowne dzieła Boże i powołanie chrześcijan, a wprowadza do liturgii eucharystycznej, zapowiadając niektóre z tych intencji powszechnych i szczegółowych, w których zostanie złożona ofiara.

Ta modlitwa ma trzy charakterystyczne cechy. Jest błaganiem zwróconym do samego Boga. Prosimy w niej o dobra powszechne dla Kościoła i dla świata. Wreszcie należy do całego ludu, który odpowiada na poszczególne wezwania.

Wstęp i zakończenie wypowiada zawsze przewodniczący liturgii. Jest to wpisane w naturę funkcji przewodniczenia zgromadzeniu liturgicznemu, dlatego wprowadzenia nie może dokonywać któryś z koncelebransów, diakon lub ktoś z posługujących, lecz tylko główny celebrans. Wprowadzenie winno być krótkie, zwięzłe i skierowane bezpośrednio do zgromadzenia.

Każda modlitwa powszechna powinna zawierać cztery serie próśb. Modlimy się w potrzebach Kościoła. Błagamy za naród i za cały świat. Wspominamy tych, którzy cierpią moralnie lub fizycznie. I wreszcie prosimy za zgromadzonych i w potrzebach miejscowej społeczności. Z każdej grupy intencji należy podać przynajmniej jedną modlitwę. Można także uwzględniać intencje okolicznościowe. Z zasady wezwań nie powinno być więcej niż sześć. Czyta je lub śpiewa diakon, kantor albo inny uczestnik liturgii, który został wcześniej przygotowany do tej posługi. Adresatem tych słów są zebrani na liturgii, gdyż nie jest to modlitwa skierowana do Boga. Zachęca się wiernych, aby zanosili swoje błagania do Stwórcy w konkretnych potrzebach. 

Układając wezwania należy uwzględnić w nich usłyszane słowo Boże oraz problemy, którymi żyje świat. Powinny być one połączeniem tych dwóch rzeczywistości tak, aby spojrzenie na świat dokonywało się przez pryzmat wiary i miłości chrześcijańskiej, a nie było tylko odblaskiem ziemskich perspektyw.

Wezwania mogą mieć formę bardziej rozbudowaną. Podaje się wtedy za kogo należy się modlić, a także o co prosić. Może być też forma skrócona, gdy wspomina się tylko o co chcemy się modlić, lub wymienia się tylko osoby albo sprawy, za które należy orędować. Wezwania tej samej modlitwy powszechnej powinny mieć taką samą formę. Godna polecenia jest forma wezwań rozpoczynających się cytatem z Pisma Świętego, szczególnie gdy jest zaczerpnięty z liturgii danego dnia. Podkreśla to, że modlitwa powszechna jest odpowiedzią na usłyszane słowo Boże. Przy układaniu wezwań należy jednak uważać, aby nie były one zbyt długie i przesadnie rozbudowane.

Udział wiernych w modlitwie wyraża się zazwyczaj krótką aklamacją, taką samą w ramach jednej modlitwy powszechnej. Najczęściej wołamy: „Wysłuchaj nas, Panie”. Zgromadzenie może również po każdym wezwaniu modlić się w milczeniu, podobnie jak to się dzieje w Wielki Piątek. Ta cicha modlitwa wiernych, pozornie mniej aktywna, wprowadza jednak w modlitwę wielką głębię. Można również stosować dłuższe formuły błagalne. Podczas Eucharystii celebrowanej w małych grupach czy wspólnotach duszpasterskich możliwa jest także spontaniczna modlitwa wiernych. Zawsze jednak trzeba uważać, aby nie stawała się zbyt „prywatna”.

W modlitwie wiernych niektóre elementy mogą być śpiewane. Wstęp z reguły jest czytany. Wezwania natomiast mogą być śpiewane w całości lub wykonane tak, że tylko odpowiedź jest śpiewana. Modlitwa końcowa, podobnie jak aklamacja wiernych, zawsze może być śpiewana.

Osoby przygotowujące i odczytujące modlitwę powszechną winny być godne i świadome odpowiedzialności za wykonywanie posługi. Każdy posługujący jak i każdy uczestnik liturgii dla podkreślenia wagi celebracji powinien także zatroszczyć się o swój zewnętrzny wygląd i strój. Warto się modlić do Ducha Świętego o to, aby wezwania dobrze służyły Kościołowi i zawierały najważniejsze intencje. Powinny też być podawane powoli i wyraźnie, aby były jasne i zrozumiałe dla wszystkich. Jeżeli są śpiewane, śpiew winien być piękny. Niech to zawsze będzie „modlitwa oświeconych wiarą”

Modlitwa wiernych może stać się dla nas codzienną szkoła modlitwy błagalnej. Ta zaś wyzwala z życia w iluzji. Pierwsze złudzenie podpowiada, że wszystko nam się należy. Ta roszczeniowa postawa jest dosyć powszechna. Od dzieciństwa wszystko otrzymujemy, a potem im więcej posiadamy, tym mocniej nam się wydaje, że to po prostu normalność i tak zawsze ma być. Gdy czegoś zaczyna brakować, albo coś jest nam odbierane zaczynają się lamenty, żale i pretensje. Tak się przyzwyczajamy do daru, że uważamy go za swoją własność. Tymczasem na tym świecie jesteśmy tylko dzierżawcami, a nie właścicielami wszystkiego. Niczego w ludzkim życiu nie da się zabezpieczyć raz na zawsze. Nie da się zabezpieczyć wiary, miłości do Boga i do ludzi, rodzinnego szczęścia, wewnętrznego pokoju. Wszystko to są dary Boga, które łatwo można utracić.

Po drugie króluje dziś taka niefrasobliwość, która fałszywie podpowiada, że wszystko bierze się znikąd. Widzimy dary, ale zupełnie nie pamiętamy o Darczyńcy. Żyjemy z miłości i łaski dobrego Boga, a równocześnie ignorujemy Go - nawet czasem praktycznie zaprzeczamy, że istnieje.

Dzięki modlitwie wiernych - modlitwie prośby, dokonuje się uzdrowienie i poszerzenia ludzkiego serca. Odkrywamy Pana Boga jako dawcę wszystkich darów. Prosząc zaś za innych leczymy serce z egoizmu, bo nie koncentrujemy się już tylko na sobie. Przez bezinteresowność stajemy się podobni do samego Boga.

Wypowiadając prośby tak naprawdę włączamy się w modlitwę Jezusa, który nieustannie oręduje u Ojca za całym stworzeniem. Pan zaprasza, abyśmy się dołączali do Jego modlitwy. W Ogrójcu mówił do Apostołów: „Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie” (Mt 26,38). Włączenie w błaganie Chrystusa, jesteśmy pewni, że te modlitwy zawsze docierają przed tron Ojca niebieskiego. Zawsze też są wysłuchane - bo Pan obiecał, że gdy „dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie” (Mt18,19). Jak pisał Kamil Cyprian Norwid: „Modlitwy idą i wracają - nie ma nie wysłuchanej. Dlatego wszystkie wysłuchane, że każda zwraca się na powrót. A dlatego powraca każda z modlitw, że wszystkie są z Miłości”. Z miłości do nas modli się Jezus za nas, a my z miłości do Jezusa modlimy się z Nim i do Niego za Kościół oraz świat. Nasze modlitwy są odpowiedzią miłości na miłość. Możemy też być spokojni, bo wracają, ale w czasie przewidzianym przez Boga…