RODZINA CHRZEŚCIJAŃSKA

katecheza siódma (dłuższa)

 

Wszyscy szukamy szczęścia. Wielu z nas, mówiąc o szczęściu, wraca myślami do lat dzieciństwa i najczęściej kojarzy je z rodziną, gdzie czuł się kochany i bezpieczny. Bowiem rodzina, to naturalne środowisko człowieka, w którym się rodzimy, rozwijamy i doznajemy miłości. W niej poznajemy świat, otrzymujemy wsparcie w trudnych sytuacjach, uczymy się szukać sensu życia. Dla każdego dziecka rodzina jest najlepszym „miejscem”, które może zapewnić mu prawidłowy rozwój, właściwe wychowanie i poczucie, że jest kochany i ważny. Rodzina zatem, to fundament, nadrzędna wartość i najwłaściwsze miejsce wzrastania i kształtowania każdego człowieka.

Trudno zrozumieć, dlaczego rodzina, która pełni tak istotną i jedyną w swoim rodzaju funkcję w rozwoju i wychowaniu człowieka współcześnie jest tak bardzo narażona na nieustanne ataki ze strony pewnych struktur cywilizacyjnych. Zdaniem Jana Pawła II, ataki te są tym bardziej niebezpieczne i podstępne, że podważają samą koncepcję rodziny jako wspólnoty, której podstawę stanowi związek małżeński mężczyzny i kobiety1.

Papież wymienia pewne zjawiska, które w ewidentny sposób zagrażają współczesnej rodzinie, a tym samym podważają ład spo­łeczny. Należą do nich m.in. próby traktowania rodzi­ny, jako prywatnego związku uczuciowego, który pozbawiony jest społecznego znaczenia, stawianie na tej samej płaszczyźnie praw jednostki i praw rodzinnej wspól­noty zbudowanej na więzi małżeńskiej, zrównanie w prawach różnych form współżycia ze związkiem małżeńskim, dopuszczanie, a czasem wręcz zachęcanie do zabójstwa poczętego dziecka, eliminowanie ze swojego środowiska osób starszych, często schorowanych zgadzając się na eutanazję oraz wypaczanie natural­nych procesów prokreacji przez stosowanie metod sztucznej prokreacji2.

Ataki na małżeństwo i rodzinę stale przybierają na sile i stają się coraz groźniejsze, zarówno na płaszczyźnie ideologicznej, jak i w sferze prawodawstwa. Jedną z takich niebezpiecznych form ataku na rodzinę jest próba zastąpienia małżeństwa czymś, czego nie można nazwać małżeństwem. Mówi się dzisiaj bezkrytycznie o „nowych modelach rodziny”, o rodzinach zamiast o rodzinie, dąży się też do sformułowania nowej definicji małżeństwa. Oddalając się od pierwotnego pojęcia małżeństwa, rozumianego jako związek-komunia dwóch osób różnych płci, które oddają się sobie nawzajem bez zastrzeżeń i ograniczeń w czasie i w sposób wyłączny, wprowadza się coraz więcej określeń dwuznacznych, próbując zdefiniować te „nowe modele rodziny”. Mówi się więc o „rodzinach niepełnych”, „rodzinach wtórnych”, o „wolnych związkach” i „małżeństwach na próbę”, czy wręcz o „rodzinach homoseksualnych”. Jednak trzeba stwierdzić, że te „nowe modele” są tylko ułudą3.

Zbyt częste posługiwanie się terminami „rodzina niepełna”, „rodzina wtórna”, „wolny związek”, czy „małżeństwo na próbę” oraz dążenie do określania mianem rodziny również par homoseksualnych sprawia, że pojęcie rodziny traci swoje znaczenie. Coraz rzadziej bywa ona określana po prostu jako „związek dwojga osób” bez dodatkowych określeń. W świetle wprowadzania nowych terminów, na określenie tzw. nowych modeli rodziny koniecznością staje się doprecyzowanie, jakich „dwojga osób” i w jakich stosunkach pozostających. A to czyni zamęt i wzbudza wątpliwości. Konsekwencje tego umyślnego mieszania pojęć są bardzo poważne, zwłaszcza dla dzieci, które, o czym dorośli zapominają, są pierwszymi ofiarami doświadczającymi, niekiedy w sposób bardzo bolesny, konsekwencji tych „nowych modeli”, które tak naprawdę ani nie są nowe, ani nie są modelami4.

Zrównanie rodziny i związków nieformalnych (tzw. nowych modeli rodziny) pod względem prawnym prowadzi nieuchronnie do podważenia zaufania do rodziny, bowiem nie może się ona realizować w nietrwałej relacji między osobami. Cechą zaś wolnych związków jest ich tymczasowość i brak nieodwołalnego zobowiązania, które jest źródłem praw i obowiązków, a które respektuje godność mężczyzny i kobie­ty. Próbuje się nadać wartość prawną decyzji, która daleka jest od wszelkie­go ostatecznego zobowiązania. Próby narzuce­nia omawianych rozwiązań podważają najgłębszy sens instytucji rodziny i są nie do pogodzenia z etyczną strukturą małżeństwa i powołaniem do rodzicielstwa, a zwłaszcza z wizją ludzkiego ojcostwa5.

W tym miejscu koniecznie trzeba zaznaczyć, że krzywdzące dla rodziny jest to, iż w akcjach wymierzonych przeciwko przemocy, rodzina nierzadko jest przedstawiana jako siedlisko patologii i źródło cierpień, zwłaszcza kobiet i dzieci. Często i chętnie podsyca się wrogie nastawienie wobec tradycyjnej rodziny. Ukuto nawet termin „przemoc w rodzinie”, chociaż statystyki policyjne pokazują, że takie sytuacje zdarzają się w dużej mierze w wielu zdegenerowanych konkubinatach. Równocześnie, ze strony państwa jest zbyt mało działań propagujących zdrową rodzinę.

Kolejne zagrożenie dla małżeństwa i rodziny, płynie ze strony ideologii gender, która najogólniej mówiąc stara się obalić stereotypy związane z  męskością i kobiecością starając się udowodnić, że zarówno tożsamość płciowa kobiety i mężczyzny, jak i w konsekwencji orientacja heteroseksualna są zależne od uwarunkowań społecznych, a nie naturalnych. Różnice między kobietami i mężczyznami nie są czymś trwałym i zdeterminowanym biologicznie, ale wynikają one z kontekstu kulturowego. Oznacza to, że człowiek sam decyduje, czy chce żyć jako mężczyzna, czy jako kobieta, czy chce żyć heteroseksualnie czy być gejem, lesbijką, biseksualnym, albo transseksualnym. Również miłość macierzyńska to zmienna i kulturowa naleciałość, a nie wpisana w naturę kobiety cecha. Zgodnie z teorią genderu można zlikwidować zróżnicowanie ról i praw między mężczyznami i kobietami, skoro rola przypisana mężczyźnie może być równie dobrze wypełniona przez kobietę i odwrotnie. W konsekwencji prowadzi to do podważenia roli rodziny, a nawet jej likwidacji. W teorii tej heteroseksualizm, który znajduje swój naturalny wyraz w rodzinach, pozbawiony został swej należytej pozycji, jaką cieszył się w tradycyjnej kulturze, dzisiaj uznanej ostatecznie za przestarzałą. Ideologia gender stanowi zatem ostatni etap w procesie dekonstrukcji fundamentów rodziny.

Jan Paweł II jest przekonany, że istotnym sposobem przezwyciężania kryzysu rodziny jest przyjęcie Bożego zamysłu wobec małżeństwa i rodziny. Często myślimy, że głoszona przez Kościół prawda o małżeństwie i rodzinie jest tylko pobożnym życzeniem i nie ma istotnego związku z życiem małżonków. Niektórym wydaje się, że we współczesnym świecie należałoby zmienić stanowisko Kościoła wobec nierozerwalności małżeństwa, czy antykoncepcji. Jeśli ktoś tak myśli, to nie zna on z pewnością i nie rozumie Bożego zamysłu wobec małżeństwa i rodziny, o którym tak wyraźnie mówi Jan Paweł II w adhortacji poświęconej roli rodziny chrześcijańskiej we współczesnym świecie Familiaris consortio6.

Należy przyznać, że małżeństwo i rodzina nie jest tylko czysto ludzką wspólnotą, ale ma ona głębszy sens. Bóg, który jest Miłością (por. 1 J 4, 8), stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo (por. Rdz 1, 26). Powołując go do istnienia z miłości, powołał go jednocześnie do miłości. Dlatego małżeństwo i rodzina ma być znakiem miłości Boga do ludzi. Stwórca pragnie, aby małżonkowie i dzieci doświadczali w rodzinie tego, że Bóg ich naprawdę kocha. Można powiedzieć, że Bóg pragnie, aby rodzina była „skrawkiem nieba” na ziemi. Toteż nie może być zgody na rozpad małżeństwa, na rozwód, bo on niszczy wspólnotę miłości, jaką jest małżeństwo i rodzina. A miłość Boża jest przecież wieczna i Bóg pragnie, by Jego miłość, jaką On sam miłuje małżonków i ich dzieci, też nie miała końca. Można powiedzieć, że Bożą wolą jest, by małżeństwo i rodzina były widzialnym znakiem, miłości Boga do ludzi i aby każdy mógł właśnie tam doświadczyć, że Bóg jest miłością.

Jan Paweł II w adhortacji Familiaris consortio przypomina, że człowiek jako duch ucieleśniony, czyli dusza, która się wyraża poprzez ciało i ciało formowane przez nieśmiertelnego ducha, powołany jest do miłości w tej właśnie swojej zjednoczonej całości. Miłość obejmuje również ludzkie ciało, które uczestniczy w duchowej miłości. Oznacza to, że płciowość, poprzez którą mężczyzna i kobieta oddają się sobie wzajemnie we właściwych i wyłącznych aktach małżeńskich, nie jest bynajmniej zjawiskiem czysto biologicznym, lecz dotyczy samej wewnętrznej istoty osoby ludzkiej. Urzeczywistnia się ona w sposób prawdziwie ludzki tylko wtedy, gdy stanowi integralną część miłości, którą mężczyzna i kobieta wiążą się ze sobą aż do śmierci. Całkowity dar z ciała byłby zakłamaniem, jeśliby nie był znakiem i owocem pełnego osobowego oddania, w którym jest obecna cała osoba, również w swym wymiarze doczesnym. Jeżeli człowiek zastrzega coś dla siebie lub rezerwuje sobie możliwość zmiany decyzji w przyszłości, już przez to samo nie oddaje się całkowicie7. Zatem tzw. wolne związki, małżeństwo na próbę, czy poszukiwanie własnego szczęścia w małżeństwie nie mają nic wspólnego z miłością.

Jedynym zaś „miejscem” umożliwiającym takie oddanie w całej swej prawdzie jest małżeństwo, czyli przymierze miłości małżeńskiej lub świadomy i wolny wybór, poprzez który mężczyzna i kobieta przyjmują wewnętrzną wspólnotę życia i miłości, zamierzoną przez samego Boga (por. KDK 48), która jedynie w tym świetle objawia swoje prawdziwe znaczenie. Instytucja małżeństwa nie jest wynikiem jakiejś niesłusznej ingerencji społeczeństwa, czy władzy, ani zewnętrznym narzuceniem jakiejś formy, ale stanowi wewnętrzny wymóg przymierza miłości małżeńskiej, które potwierdza się publicznie jako jedyne i wyłączne, dla dochowania w ten sposób pełnej wierności wobec zamysłu Boga Stwórcy8.

 

Święty Janie Pawle II, dziękujemy Ci za twoje nauczanie na temat małżeństwa i rodziny. Ty pouczasz nas, że lekarstwem na błędne koncepcje antropologiczne, zagrażające małżeństwu i rodzinie, jest powrót do Pisma Świętego, czyli do źródeł prawdy o człowieku. Janie Pawle II - Patronie Rodzin, Ty wiesz, że przezwyciężenie współczesnego kryzysu małżeństwa i rodziny może dokonać się jedynie przez powrót do prawdziwej mądrości, przez dogłębne nawrócenie i podążanie za Bożym zamysłem wobec małżeństwa i rodziny.

 

 

1 Por. JAN PAWEŁ II, W trosce o godność rodzin, „L’Osservatore Romano” (wyd. pol.) 21 (2000) nr 3 (221), s. 43.

2 JAN PAWEŁ II, W obronie rodziny. Przemówienie do uczestników zgromadzenia plenarnego Papieskiej Rady ds. Rodziny, „L’Osservatore Romano” (wyd. pol.) 20 (1999) nr 11(217), s. 10.

3 Por. EUROPEJSKA KOMISJA EPISKOPATÓW ds. RODZINY I ŻYCIA, Wyzwania stojące przed rodziną na początku trzeciego tysiąclecia. Dokument końcowy IV spotkania przewodniczących europejskich komisji episkopatów ds. rodziny i życia, „L’Osservatore Romano” (wyd. pol.) 24(2003) nr 11-12 (258), s. 40.

4 Por. tamże, s. 41.

5 Por. JAN PAWEŁ II, W obronie rodziny, przem. cyt., s. 10.

6 Por. FC 11.

7 FC 11.

8 Tamże.